wtorek, 28 lutego 2017
Po co opiekunce niemiecki?
Żeby nie było wątpliwości chodzi mi o język, niemiecki język. Z takim stwierdzeniem, nawet nie pytaniem, spotkałam się ostatnio na forum dla opiekunek. Pani wyjaśnia (mocno niepoprawną polszczyzną), że przecież do mycia, sprzątania czy gotowania język jest niepotrzebny. I niestety, wcale nie jest to jakieś odosobnione podejście, bo poznaję kobiety, które po kilku latach pracy nie potrafią nawet "Kali mówić" czy "Kali jeść" powiedzieć. I nawet nie zawsze winiłabym w tym przypadku same opiekunki, a firmy, które je zatrudniają. Jeżeli płaci się opiekunkom 30 czy 40 procent kwoty pobieranej od rodzin, a zapotrzebowanie na tego typu usługi jest ogromne, to hulaj dusza piekła nie ma. Od czego jest marketing? Zatrudnia się panie, które tylko "dzień dobry" potrafią wydukać. Chociażby poprzedniczka moja (w zawodzie od 2 lat), tuż przed wyjazdem pokazała mi kartkę, że w poniedziałek rano o 9 Pan ma wizytę u lekarza, syn go zabiera i musi już być gotowy. Kartki nie czytałam, w poniedziałek chce Pana zbierać do mycia, a ten mi mówi, że o 9 przychodzi pielęgniarka i go myje. Ki czort? Idę do kuchni odczytać kartkę. A tam jak byk: Montag 9.00 duschen oder baden (czyli: poniedziałek 9.00, prysznic lub kąpiel).
poniedziałek, 20 lutego 2017
praca...praca...praca...
Jest ok....nawet bardzo ok....powinnam zmienić nazwę bloga na bardzolubiebycopiekunkawNiemczech. Bo naprawdę lubię...mimo wszystko. W ogóle stałam się Germanofilem.Może za wcześnie na tego typu stwierdzenia, bo pracuję tu z przerwami od roku, ale ten kraj mnie pozytywnie zaskoczył. A córka jednej z podopiecznych mówiła, że jeśli odbieram Niemców jako miłych ludzi, to dopiero bym była zaskoczona w Anglii. Tamtejsi seniorzy podobną są dużo milsi...początkowo chciałam jechać właśnie tam...może jeszcze pojadę...niezbadane są ludzie losy...
Subskrybuj:
Posty (Atom)