poniedziałek, 25 lipca 2016

pranie

Ta najłatwiejsza z pozoru czynność w moim przypadku nabiera pewnych cech polowania. I to na grubą zwierzynę, czyli pralkę w tym przypadku. synowa podopiecznej, osoba po 3 udarach ma jedną pasje i jedyne zajęcie, czyli pranie. Nieważne że ma wyznaczone dni prania, że ma swoją pralkę. Niestety, owa zrobiła wczoraj kaput i została tylko jedna. Udało mi się jednak ją odpowiednio wcześnie zająć, mimo iż kobieta ma zakaz jej używania. Poprzednia pralka teściowej skończyła żywot po dwóch miesiącach. Pilnuje więc czasu prania, żeby nastawić następne. Jeśli chodzi o wieszanie poddalam się. Ide do ogrodu....będę szczęśliwa, gdy uda mi się zrobić pranie w ciągu jednego dnia. Przede mną tydzień spokoju....

niedziela, 10 kwietnia 2016

pierwsze łzy....

Jemy obiad. Nic specjalnego, pieniądze na wyżywienie opiekunka dostaje w poniedziałek, a jest niedziela, więc na obiad zrobiłam to, co znalazłam. Upiekłam udka kurczaka z warzywami. Eryce trzeba tylko podzielić jedzenie na mniejsze porcje. Widelcem czy łyżką operuje bez problemu. I, trzeba przyznać, Eryka je chętnie. Gorzej ze mną. Dłubię w tym hensienie i połykam łzy. W gruncie rzeczy pierwszy raz mam do czynienia z osobą chorą na Alzheimera. Bezradną jak dziecko. Nie mam pojęcia, jaka powinnam być: Wskazać drogę czy prowadzić? Być stanowczą czy życzliwą? Odwracam głowę mocno w prawą stronę, żeby nie widział mnie Otto i pozwalam łzom, żeby płynęły. Stwierdzam, że nie nadaję się do tej roboty. Za dużo we mnie empatii i życzliwości. Opiekunki czy pielęgniarki powinny być stanowcze, zdecydowane, może nawet trochę wredne....i natychmiast przypominają mi się pielęgniarki z Hospicjum, które opiekowały się moją Siostrą. Poznałam ich 9. Wszystkie miłe, życzliwe, sympatyczne i spokojne. Cierpliwe i cudowne. Delikatne i mimo okoliczności, zawsze uśmiechnięte. Ocieram łzy, kończę obiad z uśmiechem. Jestem jaka jestem. Dam radę!!!

środa, 6 kwietnia 2016

pierwsze dni

Nie przejmuj się, rób swoje, ona ci się będzie tak plątać...m.in. takie rady otrzymałam od mojej poprzedniczki. Przyjęłam, ale dopiero dzień po doszedł do mnie ich sens. Przecież ja nie jestem pomocą domową, tylko opiekunką Eryki. W dodatku jej mąż podczas mycia naczyń szepnął mi do ucha: Niech ona ci pomaga. Odsuwam się więc i czekam. Eryka podchodzi do zlewu i odkręca zimną wodę. Podchodzę, delikatnie przesuwam kran, podaję gąbkę, szybko nalewam płyn. Eryka myje naczynia.Dokładnie i powoli. Ja stoję i patrzę. Jest ok.

niedziela, 3 kwietnia 2016

Pierwszy dzień w Ebersbach....

No i dojechałam. Pod same drzwi. Czekał tam na mnie przystojny brunet, przywitał się, wziął walizkę i prowadzi po schodach. W górę niestety. Już w połowie sapię. I tym sapaniem maskuję mój niemiecki, póki sapanie nie minie niestety. Meine Reise dauerte ein bisschen zu lang - mówię do wszystkich i do każdego z osobna. Póki co, to najdłuższe moje zdanie i o dziwo, pamiętam je z liceum. Po krótkiej drzemce muszę niestety mówić coś innego. Ratuję się nieco angielskim, ale nie z każdym jest to możliwe. Córka mojej podopiecznej komplementuje moje oczy. Ładne jak ładne, ale na pewno są duże. Z przerażenia.
24.02....gdzieś na granicy....dobry humor z pierwszej części podróży i mimo wszystko mój optymizm trafia szlag. Już nie ma Kasi z Hrubieszowa, a bus zapełnia się hałaśliwymi kobietami dużo starszymi ode mnie. Każda ma po 2 walizy i wielkie siaty jako bagaż podręczny, a w nich poduchy. W sumie takie te siaty wielkie, że i kołdry by się zmieściły. Pretensje do mnie, że przy oknie siedzę.Naoglądam się tych krajobrazów co nie miara, zwłaszcza, że autostrada i ciemna noc. Ale nie mam zamiaru nikogo puszczać...dobrze mi w tym moim kąciku. Przede mną Janusz, kierowca, kolega ze szkoły...nie widzieliśmy się prawie 30 lat. No dobra, zapomniałam, jak miał na imię, drugi kierowca mi powiedział, ale nazwisko sama sobie przypomniałam, więc nie jestem taka stara, prawda?
Trudno mi zasnąć, za sprawą Janusza wspominam, żeby tylko nie myśleć o przyszłości, i nie przyznać się do tego, że boję się jak diabli. Nie lubię tego kraju, narodu, ludzi wyniosłych, uporządkowanych. Skoro tak źle byłam traktowana jako Polka w Megeve, to czego mogę spodziewać się po Niemcach?

środa, 24 lutego 2016

wybieram się...

Wybieramy się właściwie we dwie...ja i moja ukochana mała żółta walizka...jeszcze nie zamknięta, ale mam nadzieję, że się zamknie....rozmiarowo jak na lot ryanair-em, choć i w wizzair da się upchnąć...(tylko z jej wyjęciem ze stojaka miałam problemy)....teoretycznie jedziemy na miesiąc, a w praktyce, jak mi się spodoba, zostanę i na kwiecień....czy się boję? O dziwo, podchodzę ze spokojem i bez paniki, bo wiem, że nie mam wyboru....i nie wstydzę się tego, że będę pracować jako Opiekunka Medyczna...to niech ten głupi kraj się wstydzi, że jest u nas jak jest.  Nie miałam wielkich wymagań, składałam aplikacje nawet do pracy jako pomoc kuchenna, kucharz czy  koordynator roznosicieli gazet reklamowych. Nie chcieli mnie i w WSSOP, na Wyspie Wisła, w Ł-meat Łuków, w Hotelu Król Kazimierz czy w Grocie. Nie było dla mnie miejsca w Danii, Norwegii, a nawet w moim łagrze w Megeve, gdzie rok temu spędziłam 4 miesiące. Znalazło się natomiast miejsce w pewnym uroczym miasteczku koło Stuttgartu....Trzymajcie kciuki