środa, 8 marca 2017
Jest! Wróciła!!!
Może tylko na chwilę, ale Eryka znowu była sobą...a ja płaczę...znowu płaczę...po południu podczas spaceru dzwoniła do mnie mamusia i nie wiem, czy na żarty czy serio mówi...przekaż jej pozdrowienia...rok temu to był taki rytuał...rozmawiały ze sobą i bardzo się lubiły...nie rozumiejąc co mówią...i mówię do Eryki, że mamcia ją pozdrawia...a ta uśmiechnęła się jak dawniej i cmoknęła jej parę całusów jak dawniej...rozpłakałam się ja i mamcia po drugiej stronie telefonu i siostra, która akurat u niej była...Eryka zdziwiona pyta, czemu płaczę? Mówię, że ze szczęścia, że znowu jest taka jak dawniej...i rześko, ręka w rękę wróciłyśmy do domu....usnęłyśmy obie, z tym, że ja wstałam, a Ona w ubraniu śpi od 17....Zajrzałam do niej teraz...otworzyła oczy...z tym samym, co dawniej uśmiechem. Przytuliłam ją...Du bist so liebe...danke schon....wyszeptała...a ja znowu płaczę...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz