poniedziałek, 6 marca 2017

Po trzech dniach pracy....

Jestem smutna, zdruzgotana i nieszczęśliwa. To już nie jest ta sama Eryka. Choroba poczyniła postępy...Ma błędne oczy, nie ma z nią kontaktu i w kółko powtarza to samo.  Potrafi podnieść głos i tylko czekam, aż mnie uderzy. Cierpliwie tłumaczę, że nie jest sama, że jestem obok. Trzymam ją za rękę, ale nie pomaga. Przytulam, gładzę, a ona nadal drży. A najgorsze, że już się nie uśmiecha...choć dziś pojawił się jakby cień uśmiechu, ale szybko zgasł...a może jeszcze wróci? Może znowu będziemy chodzić na długie spacery, śpiewać i rozmawiać? Może jeszcze obierze cebulę czy ziemniaki....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz